Hej, w góry!

Polana Chochołowska: hokus krokus… ani kroku dalej!

Tego dnia, gdy wybraliśmy się na Polanę Chochołowską, nagłówki najnowszych wiadomości grzmiały:

-„TURYŚCI SZTURMUJĄ DOLINĘ CHOCHOŁOWSKĄ”!

„DZIKIE TŁUMY TURYSTÓW ZNÓW RUSZYŁY”!

-„TŁUMY TURYSTÓW W DOLINIE CHOCHOŁOWSKIEJ”!

Rzeczywiście… tłumy tego dnia były ogromne. Idąc w rzece ludzi, czuliśmy się JAK na PIELGRZYMCE
Może miał na to wpływ również fakt, że fioletowe dywany z krokusów maja w sobie coś z CUDU! 😉

Czy było MAGICZNIE? Tak.

Czy było tak pięknie, jak na zdjęciach w Internecie? Tak.

Czy było warto? TAK!

Czy wybierzemy się ponownie? Może. A może w następnym sezonie wybierzemy bardziej kameralne miejsce do podziwianiu tego piękna natury.

Ale też… nie widzielibyśmy problemu, żeby wrócić i zachwycać się wspólnie z obecną tam połową mieszkańców Polski 😉

Jeśli ktoś dotrze do Doliny Chochołowskiej, ale zamarzy mu się jednak trochę ciszy i spokoju, warto delikatnie zboczyć ze szlaku „parking – Polana Chochołowska”^^ – i już śmiało można rozkoszować się pięknem gór w samotności. My wybraliśmy w tym celu Grzesia 😊

Nie da się opisać, co czuliśmy, gdy po długim czasie znów nasze oczy mogło podziwiać majestat tatrzańskich szczytów. Bardzo za tym widokiem tęskniliśmy!

Jak mówi zawsze Bartosz: niebezpiecznie jechać w Tatry, bo później człowiek cały czas myśli tylko o tym, żeby tam znowu wrócić. I rzeczywiście, nasze serca wypatrują najbliższej możliwej okazji!

G.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *