Hej, w góry!

Korona Gór Polski: Rudawiec, Kowadło, Śnieżnik

Tej nocy temperatura spadła blisko zera, więc z niecierpliwością oczekiwaliśmy poranka! Nowy dzień przywitał nas ciepłymi promieniami słońca i muzyką strumienia, który wartko płynął obok zaparkowanego auta. Szybkie, kaloryczne śniadanie i można wędrować dalej! 🙂

Pierwszym, zdobytym przez nas szczytem tego dnia był Rudawiec (1112 m n.p.m.). U podnóża góry uwagę przykuwał przede wszystkim bardzo zadbany teren (czysto, dużo nowych ławek). W górę prowadziła przyjemna ścieżka, która otoczona była w przeważającej większości lasami iglastymi – atmosfera jak za dziecięcych lat, podczas obozów harcerskich! Szczyt natomiast porasta kosodrzewina, która dodaje również dużo uroku otoczeniu.

Warto wiedzieć, że u podnóża góry znajduje się schron turystyczny. W środku bardzo zadbany – na parterze, w którym umieszczony został drewniany stół, zastaliśmy nawet świeczki, które mogą komuś pomóc w trakcie chłodniejszej wędrówki. Natomiast schodki prowadzą na „stryszek”, którego drewniana podłoga wyłożona jest plandeką.

Z Rudawca wybraliśmy się pieszo na pobliski szczyt Kowadło (989 m. n.p.m.). Droga w górę stroma, ale jaką przyjemnością było zbieganie ze szczytu w dół! Wystarczyła godzina zmęczenia i kolejna góra była za nami. Aby zdobyć ostatnią górę tego dnia przejechaliśmy samochodem około 20 kilometrów dalej, łapiąc oddech i zbierając siły na ostatnie tego dnia wyzwanie.

Na Śnieżnik (1426 m n.p.m.) prowadził nas szlak, który cały czas pnie się delikatnie w górę. Spacerowaliśmy wolno, ciesząc się widokami. Najpiękniej było oczywiście na szczycie, gdzie w przeciwieństwie do poprzednich szczytów, rozpościerały się przepiękne widoki na okolicę. Droga na Śnieżnik, jak i krajobraz na szczycie, bardzo kojarzył nam się z Babią Górą.

Dzień zakończyliśmy ogrzaniem się przy blasku ognia i kolacji. ZMĘCZENI, ZMARZNIĘCI, SZCZĘŚLIWI! 🙂

G.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *